365 Dni bycia kobietą zabawką? /Recenzja 365 DNI

365 Dni bycia kobietą zabawką? /Recenzja 365 DNI

26 sierpnia 2018 Off By Natalia Króliczek

Czym że jest zła książka w stosunku do naprawdę złej książki? Oto jest pytanie, które będę rozwijać w trakcie całej tej recenzji. Nie przepadam za erotykami, lecz po przeczytaniu serii ,,Prokurator” zmieniłam trochę zdanie na ten temat. (Tutaj znajdziecie link do mojej opinii dotyczącej całego cyklu tutaj). Byłam ciekawa czy znajdę lepszy, ciekawszy ostry i wulgarny romans. Na grupach powiązanych z literaturą ludzie polecili mi 365 Dni. Wszystkie kobiety w komentarzach tak bardzo się zachwycały historią, głównym bohaterem itp. że postanowiłam sięgnąć po tę propozycję. Nie wiem, czy bardziej jest mi szkoda swojego zmarnowanego czasu, czy zmarnowanych pieniędzy.

Autorką tego ,,arcydzieła” jest Bianka Lipińska. W sumie nie wiemy, o twórczyni nic co mogłabym tutaj wypisać więc przejdę od razu do wydawnictwa a jest nim Edipresse Książki. Okładka nie powala w żaden sposób, mamy pół twarzy przystojnego mężczyzny, przez co już z góry został mi narzucony wygląd głównego bohatera. Czcionki są jakieś takie nie dopasowane, każda inna. I ten tekst, który po prostu sprawił, że śmiałam się bite 5 minut. ,, Ojciec chrzestny i Pięćdziesiąt twarzy Greya w jednym”. Nie wiem, czy ktoś nie przemyślał tego, czy po prostu lubi robić prowokacje, bo naprawdę nie rozumiem, jak można zestawić jedną z najlepszych książek o mafii z porażką literacką.

Bohaterowie to już inna bajka, ostatnio tak płytkich bohaterów widziałam w ,,Szklanym Tronie”. Może by się nie zgubić podzielmy ich na grupy:
A) Tylko sex, pieniądze i władza w głowie: Laura i Massimo
B) Cała reszta, która jest stworzona na potrzeby fabuły, ale obyłoby się bez nich: Martin, przyjaciółka Laury, jakiś sługus na posyłki i cała reszta.

Grupa pierwsza to po prostu śmiech na sali, później płacz i na samym końcu konsternacja. Laura jest trudna do zdobycia, póki Don nie zacznie sypać pieniędzmi na prawo i lewo, spełniając jej marzenia. Nagle jest zakochana w nim bezgranicznie, nagle robi mu awantury i chce odejść, aż nasuwa się na usta co tu się K**** odwala? Główna bohaterka ma albo przez cała książę okres, albo chyba znam innym rodzaj kobiet. Już pomijając fakt, że nie rozumiem, jak autorka KOBIETA może zrobić ze swojej postaci przysłowiową ,,Blacharę”, której w głowie tylko monety i drogie suknie. Przecież to jest po prostu żenujące. Massimo to typ faceta, który mówi tylko i wyłącznie o tym, jak by ją tu i tam i siam. Jest niby tajemniczy, ale wszystko mówi jej na samym początku. Tak z niego wielki mafioza, ale zachowuje się, jakby miał pół mózgu. Ktoś dotknie Laurę? ŚMIERĆ NA Miejscu przecież jestem ,,KRULEM WŁOSZECH” nie będę miał z tego żadnych konsekwencji. Twórczyni go również sprowadziła do roli bankomatu i sex-maszyny.

 

Znalezione obrazy dla zapytania Masakra

Fabuła, a raczej jej zdecydowany brak, kręci się tylko i wyłącznie wokół przemyśleń Laurusi na temat czy mu dać, czy nie a później, że mu dam, ale pokaże, że jestem trudna. Mamy jakieś tam powiewy tego, co się dzieje w mafijnym świecie, lecz tego jest, tyle że można byłoby to zmieścić na dwudziestu kartkach. Porażka totalna.
Podsumowując całość to jeden wielki badziew, który nawet nie wiem, co miałby wnieść do mojego życia. Zmarnowałam tylko dzień z mojego życia na tę pozycję. Po opiniach innych spodziewałam się słodkiej i rozkosznej czekolady, a dostałam lukrecje taką która leżała za szafą rok. Nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego P. Blanka (swoją drogą ładne imię), zrobiła to kobietom na całym świecie, pokazując nas w nieistniejącym stereotypie, oraz mężczyznom, którzy są tutaj niestety pokazani jako bezmózgi śliniący się na widok piersi. MASAKRA to mało powiedziane. A jakie są wasze odczucia związane z tą książką? Dajcie znać w komentarzach!

Komentarze

Podziel się z innymi