Drewniana królowa i plastikowy tron

Drewniana królowa i plastikowy tron

25 maja 2018 2 By Natalia Króliczek

Po paru krótkich seriach postanowiłam podejść trochę bardziej ambitnie i postanowiłam, że wezmę się za coś długiego. Szukałam jakieś przyjemnej młodzieżówki fantasy, aż znalazłam ją! Ładna okładka przyciągała mnie mocno, opinie na grupie autorki również. Koleżanka, która jest wielką fanką romansów owianych fantasy, powiedziała pewnego dnia ,,PO PROSTU MUSISZ JĄ MIEĆ!”. A jak każdy wie, przyjaciółce się nie odmawia. Gdy tylko znalazłam chwile wolnego czasu między sesją a pracą, wybrałam się do najbliższej księgarni i kupiłam pięć tomów, zaraz po tym zabrałam się do czytania ,,Szklanego Tronu”. Autorką powieści jest Sarah J. Maas. Seria ,,Szklany tron jest dla niej niczym Sokół Milenium dla Hana Solo, (swoją drogą jej ulubieńca) pozwoliło jej się wzbić na wyżyny światowych rankingów książek młodzieżowych.

Początki bywają ciekawe!

Pierwszą książkę pochłonęłam szybko, wiele postaci, główny zły, silna bohaterka, mały romansik i czego chcieć więcej? No właśnie czegoś sensownego i nieoklepanego. Mamy sobie główną bohaterkę, która jest silną i skrzywdzoną przez los kobietką. Poznajemy jej zawód i przeszłość (na szczęście w pełnej okazałości moje klimaty, ponieważ jest zabójczynią). Dowiadujemy się, że przeskrobała coś na tyle złego, że została zesłana do najgorszego więzienia istniejącego w królestwie. Dowiadujemy się również o turnieju, który ogłosił król na swojego przybocznego do brudnej roboty. Poznajemy przystojnego księcia rodem z bajki oraz jego sceptycznie nastawionego do wszystkiego przyjaciela kapitana gwardii. Jak możemy się domyślić, dziewczyna jest pyskata, myśli tylko o sobie oraz coraz częściej o synu króla. Typowe zachowanie w książkach YA. Nagle mamy przełom, bo pojawia się również okrutny zły, który nie chce, by doszła na szczyt. Co można powiedzieć więcej? Wszystkiego można się domyślić, nie wiem, czy jest to spowodowane tym, że przeczytałam już mnóstwo książek młodzieżowych, czy tym, że może zaczynają mi się przejadać. Mimo to postanowiłam się nie zrażać i przejść do tomu drugiego.

Przełom? A może i nie.

Zaczynając drugą książkę, przynajmniej wiedziałam czego się spodziewać, zmiany osoby, do której będzie wzdychała nasza zabójczyni i wiecie co? Padło na kapitana. Kto by się spodziewał? Poznajemy również jej nową przyjaciółkę i to, że królestwo wcale nie jest takie idealne, jakie miałoby być. Po cichu w kanałach przygotowuje się bunt, który prędzej czy później wybuchnie całą swoją mocą, lecz przed tym Celaena musi znów pocierpieć, tracąc miłość i przyjaźń w jednej chwili. Przyjaciółka zostaje zamordowana, a ona jak najgorsza egoistka obwinia Chola, który nie mógł całkowicie nic zrobić, ale na kogoś trzeba zgonić winę, bo przecież nasza panna idealna, która jak się okazuje, jest zaginioną starożytną istotą, nie popełnia błędów, lecz znakomicie wychodzi jej zarzucanie ich innym. Co jej pozostaje? Wyjechanie jak najdalej, ponieważ i tu znów brak zaskoczenia król nienawidzi magi.

 

 

Podróże i to jak ta cała seria stoczyła się jeszcze bardziej.

Trzeci, czwarty i piąty tom streszczę wam w jednym akapicie. Doznajemy togo, jak to dziewczyna stacza się jeszcze bardziej, ponieważ nie umie sobie poradzić z samą sobą, poznaje kolejnego księcia tym razem starożytną istotę taką jak ona. Jak możecie przewidzieć, na początku się nienawidzą, a później zakochują się w sobie bez końca. Zabójczyni włada ogniem który pali istoty z rodem z wszystkich innych książek fantasy. Mamy kolejną złą osobę jej ciotkę królową Fae, co można powiedzieć jeszcze o trzecim tomie? Że Celaena okręca sobie wszystkich wokół palca, jakby zbierała pierścienie. Tom czwarty zaczyna się powrotem do królestwa, poznajemy znów nowe postacie, które przez chwilę są powiewem nowości, by po dwustu kartkach stwierdzić, że już się je widziało. Pokonujemy złego króla, by dowiedzieć się, że prawdziwe zło dopiero na nas czeka. Wszystko jest tak oklepane, że z trudem wzięłam się do czytania tomu piątego. Wiecie co? Czytanie tej części to był błąd. Dowiadujemy się dalej, że główna bohaterka okręca sobie wszystkich wokół palca. Nikt nie może mieć swojego zdania i są pieskami na posyłki. Jeśli zabójczyni zrobi coś źle zaraz znajdzie winnego, który jej zdaniem zrobił coś jeszcze gorzej. Obraża się jak dziecko z podstawówki. Po prostu nie jestem w stanie tego ścierpieć.

 

 

Podsumowując, pomysł był dobry, lecz wykonanie znacznie gorsze. Rozumiem, że żyjemy w czasach gdzie romanse i silne kobiece postacie są na topie, ale proszę was, ta seria jest tak bardzo naciągana, że na pewno nigdy więcej po nią nie sięgnę ani nie kupie kolejnych tomów. Nie mogę zrozumieć fenomenu tej pisarki, mimo to postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę, czekają na mnie Dwory.
Komu mogę ją polecić? Osobie, która dopiero zaczyna swoją przygodę z czytaniem, ponieważ czytelnicy z jakimś doświadczeniem tylko będą czuć dyskomfort związany, z tym że wszystkiego idzie się domyślić i wszystko jest oklepane. A jakie jest wasze zdanie?

 

Komentarze

Podziel się z innymi