Drewniana królowa-Recenzja ,,Szklanego Tronu,,

Drewniana królowa-Recenzja ,,Szklanego Tronu,,

7 marca 2019 Wyłącz przez Natalia Króliczek

Znudzona książkami kończącymi się na jednym tomie, postanowiłam podejść trochę bardziej ambitnie i wzięłam się za coś długiego. Szukałam jakieś przyjemnej młodzieżówki fantasy, nie powiem w dobie badziewia, plagiatu i ładnych okładek, ciężko jest znaleźć perełkę. Zatrzymałam się przy ,,Szklanym Tronie” bo akurat tę serię czytała moja droga Julka. Mówiła mi o niej same dobre rzeczy, a że moja przyjaciółka czyta bardzo dużo, zaufałam jej na słowo. Dla większego rozeznania poczytałam opinie w internecie, które głównie były pochlebne. Jeszcze tego samego dnia wybrałam się do księgarni i wykupiłam wszystkie pięć tomów. Okładka troszkę mnie odpychała, ale to głównie dlatego, że nienawidzę narzucania wyglądu bohaterów. Tego zimnego popołudnia pochłonęłam pierwszą część, lecz tego, co było dalej, no cóż, dowiecie się niżej.

Autorką powieści jest Sarah J. Maas. Seria ,,Szklany tron” jest dla niej niczym Sokół Milenium dla Hana Solo, (swoją drogą jej ulubieńca) pozwoliło jej się wzbić na wyżyny światowych rankingów młodzieżówek. Aktualnie na swoim koncie literackim ma aż czternaście wydanych książek, cały czas tworząc następne. Warto zaznaczyć, gdy pisała swoją pierwszą powieść, miała zaledwie szesnaście lat.

Wydawnictwo, które podjęło się wydania tej serii to Uroboros, nie wiem, czy zawiodło mnie w taki sposób, że nie przemyślało faktu, że to naprawdę gruba książka i brokat będzie się ścierał na grzbiecie i zaginał. Aktualnie moje nie nadają się do sprzedaży mimo tego, że zawsze o wszystkie dbam. Boje się, że gdybym wpadła na pomysł przeczytania tego drugi, raz pękłaby na pół. No i to, czego nienawidzę najbardziej to faktu, że za każdym razem miałam brudne ręce od pyłku. Ta sytuacja nauczyła mnie, żeby zdjęcia robić przed czytaniem. Nie można też od razu ,,wieszać psów” na wydawcy, ponieważ głównie wzorowali się na oryginale który również jest w miękkiej okładce.

Początki bywają ciekawe!

P
Pierwszą książkę pochłonęłam szybko, wiele postaci, główny zły, silna bohaterka, mały romansik i czego chcieć więcej? No właśnie czegoś sensownego i nieoklepanego. Mamy sobie główną bohaterkę, która jest silną i skrzywdzoną przez los kobietką. Poznajemy jej zawód i przeszłość (na szczęście w pełnej okazałości moje klimaty, ponieważ jest zabójczynią). Dowiadujemy się, że przeskrobała coś na tyle złego, że została zesłana do najgorszego więzienia istniejącego w królestwie. Czytamy również o turnieju, który ogłosił król na swojego przybocznego do brudnej roboty. Zakochujemy się? W przystojnym księciu rodem z bajki czy też w jego sceptycznie nastawionym do wszystkiego przyjacielu kapitanie gwardii. Jak możemy się domyślić, dziewczyna jest pyskata, myśli tylko o sobie oraz coraz częściej o synu króla. Typowe zachowanie w książkach YA. Nagle mamy przełom, bo pojawia się NARESZCIE główny zły, który nie chce, by doszła na szczyt. Co można powiedzieć więcej? Wszystkiego można się domyślić, nie wiem, czy jest to spowodowane tym, że przeczytałam już mnóstwo książek młodzieżowych, czy tym, że może zaczynają mi się przejadać. Mimo to postanowiłam się nie zrażać i przejść do tomu drugiego.

Przełom? A może i nie.


Zaczynając drugą książkę, przynajmniej wiedziałam czego się spodziewać, zmiany osoby, do której będzie wzdychała nasza zabójczyni i wiecie co? Nawet się nie pomyliłam! Idąc schematem padło na kapitana. Kto by pomyślał?! Poznajemy również jej nową przyjaciółkę (a może bardziej tymczasową maskotkę?) i to, że królestwo wcale nie jest takie idealne, jakie miałoby być. Po cichu w kanałach przygotowuje się bunt, który prędzej czy później wybuchnie całą swoją mocą, lecz przed tym Celaena musi znów pocierpieć, tracąc miłość i przyjaźń w jednej chwili. Przyjaciółka zostaje zamordowana, a ona jak najgorsza egoistka obwinia Chola, który nie mógł całkowicie NIC zrobić, ale na kogoś trzeba zgonić winę, bo przecież nasza panna idealna, która jak się okazuje, jest zaginioną starożytną istotą, nie popełnia błędów, lecz znakomicie wychodzi jej zarzucanie ich innym. Co jej pozostaje? Wyjechanie jak najdalej, ponieważ i tu znów brak zaskoczenia główny zły chce wytępić magie.

Podróże i to jak ta cała seria stoczyła się w dół jeszcze bardziej.

Trzeci, czwarty i piąty tom streszczę wam w jednym akapicie, ponieważ nie ma sensu tego rozdrabniać. Doznajemy tego, jak to panna idealna stacza się jeszcze bardziej, ponieważ nie umie sobie poradzić z samą sobą (w końcu jest chwile sama i nie ma na kogo zwalić winy za to), poznaje kolejnego księcia tym razem starożytną istotę taką jak ona. Jak możecie przewidzieć, na początku się nienawidzą, a później zakochują się w sobie bez końca. Co całkowicie niszczy tę męską postać. Zabójczyni włada ogniem który pali istoty z rodem z wszystkich innych książek fantasy (Czy tylko ja mam wrażenie, że ogień to masakryczne oklepany temat, czemu np. Nie może być wody?!). Mamy kolejną złą osobę jej ciotkę królową Fae, co można powiedzieć jeszcze o trzecim tomie? Że Celaena okręca sobie wszystkich wokół palca, jakby zbierała pierścienie. Tom czwarty zaczyna się powrotem do królestwa, poznajemy znów nowe postacie, które przez chwilę są powiewem nowości, by po dwustu kartkach stwierdzić, że już się je widziało. Pokonujemy złego króla, by dowiedzieć się, że prawdziwe zło dopiero na nas czeka. Wszystko jest tak oklepane, że z trudem wzięłam się do czytania tomu piątego. Wiecie co? Czytanie tej części to był błąd. Dalej, o tym, że główna bohaterka okręca sobie wszystkich wokół palca. Nikt nie może mieć swojego zdania i są pieskami na posyłki. Jeśli zabójczyni zrobi coś źle zaraz znajdzie winnego, który jej zdaniem zrobił coś jeszcze gorzej. Obraża się jak dziecko z podstawówki. Po prostu nie jestem w stanie tego ścierpieć (I JEJ!).

Jak widzicie Królowa Cieni masakra


Podsumowując, pomysł był dobry, lecz wykonanie znacznie gorsze. Nie znalazłam w tej serii nic nowego, miejscami można by rzec, że ociera się o plagiat. Smutnym faktem jest to, że nie tylko ja to widzę. Jedyny plus tej serii to poprawa warsztatu pisarskiego. Rozumiem również, że żyjemy w czasach gdzie romanse i silne kobiece postacie są na topie, ale proszę was, ta seria jest tak bardzo naciągana, że na pewno nigdy więcej po nią nie sięgnę ani nie kupie kolejnych tomów. Nie mogę zrozumieć fenomenu tej pisarki, mimo to postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę, czekają na mnie Dwory. Których recenzje znajdziecie tutaj!
Komu mogę ją polecić? Osobie, która dopiero zaczyna swoją przygodę z czytaniem, ponieważ mole z jakimś doświadczeniem będą czuć dyskomfort związany, z tym że wszystkiego idzie się domyślić i wszystko jest oklepane. A jakie jest wasze zdanie?

Komentarze

Podziel się z innymi