O tym, dlaczego nie umiem pokochać swoich sióstr.

O tym, dlaczego nie umiem pokochać swoich sióstr.

25 czerwca 2018 0 By Natalia Króliczek

Bardzo lubię młodzieżówki, co zapewne już wiecie, jeśli czytacie naszego bloga. Przez moje ręce przewijają się również kryminały i horrory, ale to w sumie temat na inny artykuł. Mimo to chcę wam powiedzieć, że od czasu do czasu fajnie jest przeczytać coś, co daje do myślenia i nieważne, że jest to książka oznaczona kategorią YA, świetne jest to, że gdy ją czytamy, to robimy sobie małe przerwy i myślimy ,,Czy ja bym tak zrobiła?. Nasuwa mi się wtedy milion pytań, na które sama nie jestem w stanie sobie odpowiedzieć. Dlatego zatracam się, by jak najszybciej dowiedzieć się jakie decyzje podjęli bohaterowie. Może wam się to wydać śmieszne, ale niektóre postacie są dla mnie wzorem do naśladowania, mimo że są fikcyjne.

Autorką serii, o której chce wam dzisiaj opowiedzieć, jest Kendare Blake, pani magister dorastała w Cambridge, gdzie już powstawała jej pierwsza opowieść ,,The Anna Duology by na samym końcu a dokładnie w 2016 roku wydać na świat ,,Trzy mroczne korony”. Tak, recenzja będzie dotyczyła właśnie tego cyklu. Warsztat pisarski twórczyni przypadł mi do gustu. Na samym początku co prawda denerwował mnie fakt, że jest napisana w trzeciej osobie, lecz szybko się do tego przyzwyczaiłam. Książki charakteryzują się łatwym językiem, który przypadnie pewnie każdemu do gustu. Nie znajdziemy tutaj trudnych słów, które przyprawią nas o bóle głowy. Dlatego też dostaje order ,,Przyjaciel do poduszki.

Jeśli chodzi o okładki, to wypowiem się tylko i wyłącznie na temat polskiego wydania. Jesteście na to gotowi? Okay więc…. SĄ CUDNE! Ich minimalizm i prostota wprost powala na kolana, więc myślę, że zgodzicie się ze mną, jeśli zaczniemy bić brawo Moondrive Shop. Co więcej, mój tom pierwszy wcale nie miał łatwo. Był zabierany wszędzie, gdzie się da na studia, do pracy itp. a mimo wszystko wygląda jak nowy. Strasznie też podobała mi się akcja wydawnictwa z pakietami. To był mój pierwszy raz, że tak to nazwę i wiecie co? Nie żałuje ani grosza!

 

W części pierwszej poznajemy główne bohaterki, trzy uroczę dziewczyny, które mają jeden cel. Zabić dwie siostry, żeby same mogły przeżyć. Mimo wszystko to nie jest takie łatwe, każda z nich ma dar, wyjątkowy prezent od losu, ale czy to pomoże im w zdobyciu władzy? Tego musicie dowiedzieć się sami czytając. Mamy oczywiście rozterki postaci nad tym, czy tak powinno się dziać, czy też nie i czy są w stanie coś z tym zrobić. Również przeczytamy o przygodach miłosnych, które no niestety z bólem serca muszę stwierdzić, że są po prostu irytujące. Jest ich zdecydowanie za dużo, na ich miejsce można by spokojnie wcisnąć więcej fabuły. No i akcja, czasami szybka a czasami ciągnie się tak, że zasypiałam. Oczywiście nie można narzekać na wszystko, bo i tu były momenty, które zapierały dech w piersiach.

,,Mroczny tron nie wita nas niczym innym, mamy nadal te same problemy, zawody miłosne oraz całą masę pierdół, które można by było zamienić na coś bardziej wartościowego. Mimo to czytało mi się to trochę lepiej niż ,,Trzy mroczne korony, może jest to spowodowane tym, że już wiedziałam czego się spodziewać lub tym, że polubiłam parę postaci. Fabuła toczy się powoli do przodu by na samym końcu pozostał lekki niesmak związany z faktem że to jeszcze nie koniec. Naprawdę tę serię można byłoby zakończyć w jednej 600 stronicowej książce.

Podsumowując cykl co prawda podobał mi się gdy go czytałam za pierwszym razem lecz teraz gdy do niego wróciłam mam duże wątpliwości co do jego fenomenu. Historia prosta, przypominająca ,,Grę o tron, niektóre postacie rozbudowane do granic możliwości inne natomiast drewniane. Dużym minusem jest również chaotyczne rzucanie wątków tam gdzie popadnie i niedokańczanie ich lub też zakańczanie w najbardziej głupi sposób. Zabrakło mi w niej czegoś świeżego, jakiego nagłego zawrotu akcji, wszystkiego szło się łatwo domyślić. Mimo wszystko czasami były momenty, nad którymi zatrzymywałam się na chwilę by zastanowić się co ja bym zrobiła na ich miejscu. Tom trzeci zapewne zakupie z czystej ciekawości czy coś się poprawiło lub zmieniło o 180′. Miejmy nadzieję, że tak będzie, bo czytanie w łóżku przed snem już mnie znudziło.

A jakie są wasze odczucia pod tej serii? Dajcie znać w komentarzach!

Komentarze

Podziel się z innymi